Kroczek, krok i wreszcie skok do finansowego Raju...

Policja już teraz zapowiada nadzwyczajne środki bezpieczeństwa; po wydarzeniach w Sarajewie kibice gości nie mogą liczyć na miłe powitanie w Poznaniu. Oby tylko nie doszło do tragedii.

Tak właśnie wygląda plan podopiecznych Maciej Skorży oraz właściciela klubu, Jacka Rutkowskiego. Kroczkiem było zdobycie Superpucharu Polski. Jakby nie było z warszawską Legią. A to w Poznaniu oznacza więcej niż zwykły mecz. „Kolejorz“ wygrał jednak bez trudu.

Kilka dni później team z Bułgarskiej czekało trudniejsze wyzwanie. Mecz z Bośniakami z FK Sarajewo. Przed spotkaniem doszło jednak do mrożących krew w żyłach scen. Wersje wypadków są dwie, całkowicie rozbieżne – pierwsza głosi, że to kibice Lecha sprowokowali zamieszki, krzycząc: - Serbia, Serbia ! Druga jest diametralnie inna – Bośniacy napadli fanów poznańskiego klubu. W ruch poszły noże, kilka osób zostało poważnie rannych.

To znalazło swoje odbicie na boisku. Gracze „Kolejorza“ przystąpili do gry maksymalnie zmobilizowani. Nie przeszkodziły im nawet wymuszone poprzez kontuzje zmiany, bowiem ich zmiennicy także zaprezentowali należyty poziom.

Już za kilka dni odbędzie się rewanż. Nawet, asekuracyjny zazwyczaj, trener Skorża uważa jednak, że to jego podopieczni są zdecydowanym faworytem. Od wymarzonej fazy grupowej Ligi Mistrzów dzieli ich kilka spotkań. Tym razem już poważnych. Fundamentalnych, które będą stanowiły o przyszłości klubu. A ten się od lat nie bilansuje – poniekąd jest to pokłosie polityki właściciela, który już dawno zapowiedział, że nie będzie dokładał do niego z własnej kieszeni. Na pozór okazały przychód, blisko 45 milionów złotych, tylko za ubiegły sezon, ma się nijak do realnych dochodów. Bo dobrzy gracze kosztują. Niestety. Gaża jednego tylko z rezerwowych bramkarzy sięga 20 tysięcy złotych miesięcznie. W zespole nie ma już jednak „kominów płacowych“, zarazem podziału na „dwie szatnie“. Ostatnim był Manuel Arboleda.

Są za to nowi gracze. Różni. Trener Maciej Skorza po odejściu Zaura Sadajeva może liczyć na Marcina Robaka, czy młodego pół-polaka Denisa Thomallę. Tyle w ataku. Poza nimi także stary „wyjadacz“ Dariusz Dudka oraz inny pomocnik Abdul Aziz Tetteh. Czy to wystarczy na obronienie tytułu Mistrza Polski, zdobycie Pucharu Polski, wreszcie owocny występ w europejskich pucharach – pokaże czas.

Na razie zaczyna się nasza rodzima liga. Już 18 lipca „Kolejorz“ zagra z Pogonią, cztery dni później rewanż z krewkimi Bośniakami...

Bohumír Vosáhlo

Fot: Krzysztof Krause