Kury na Madagaskar!

O tej krainie onegdaj śpiewano piosenki, było tam wielu Polaków, marzono nawet, że zostanie naszą kolonią, skandowano wreszcie niewybredne hasła…


Ksiądz Radosław Rakowski z jeżyckiej parafii Najświętszego Serca Jezusa i św. Floriana wysoko stawia sobie poprzeczkę. Chce pomagać innym i szuka na to różnych sposobów. Teraz postanowił pomóc biednym na Madagaskarze. Jego celem stało się uzbieranie pieniędzy na kury!

Ksiądz zdążył już wywołać spore zamieszanie swoją akcją, bo większość osób, która o tym usłyszała, zastanawia się po co i w jaki sposób wysyłać kury na Madagaskar... Na stronie internetowej akcji http://kuranamadagaskar.pl/ można przeczytać następujące hasło: „Kura na Madagaskar jest po to żeby pomagać! Jeśli tu trafiłeś to masz niepowtarzalną szansę pomóc rodzinie czekającej na KURĘ, która będzie znosić pyszne jajka. Możesz kupić kurę, a może nawet cały kurnik i twoje kury zamieszkają na Madagaskarze.”

Jak Ksiądz Radosław wpadł na taki pomysł? -  Mój kolega jest misjonarzem. Od sześciu lat pracuje wśród tych ludzi. Widząc warunki w jakich żyją chcieliśmy zrobić coś,  żeby im pomóc.  Łatwiej też będzie nam do nich przemówić, pokazać im naszą wiarę z dobrej strony – mówi ks. Radosław Rakowski. - Kury są tanie, ale tylko z naszej perspektywy. Oni muszą pracować pięć dni, żeby zarobić na jedną . Ich stawki wynoszą jedno euro na dzień, a jedna kura kosztuje  pięć... Rachunek jest prosty.  

Na Madagaskarze stanęło 300 kurników

Jak się jednak okazuje Ksiądz Radosław na szczęście nie wysyła żywych ptaków na Madagaskar. - Wysyłamy pieniądze na cztery kury i koguta. Dzięki temu powstanie kurnik. Chcemy nauczyć mieszkańców Madagaskaru jak  hodować, rozmnażać kury, aby dostarczały im jajka. To bardzo wartościowe pożywienie, w którym zawarte są wszystkie podstawowe składniki odżywcze.

A strona internetowa http://kuranamadagaskar.pl/  podpowiada: „To projekt stworzony po to, aby pomóc mieszkańcom odległego i egzotycznego kraju. Akcja skierowana jest do ludzi dobrego serca, którzy potrafią dzielić się dobrem. Możemy wspólnie sprawić radość wielu dzieciom dostarczając im pożywienie bogate we wszystko czego potrzebują.”

W inicjatywie wzięło już udział sześciuset siedemdziesięciu  darczyńców,  zebrane środki starczyły na tysiąc pięćset kur oraz trzysta w pełni zapełnionych kurników, a liczba dalej rośnie! – Wpłaciłam drobną sumę, bo na dużo mnie nie stać, ale podzielę się chociaż tym co mam. Tam na Madagaskarze mają trudniej. Niech się nauczą dobrze żyć i gospodarzyć tym czego się nauczą dzięki naszym misjonarzom – zaznacza pani Beata z poznańskich Jeżyc.

Kościół może być nowoczesny

Każdy kto chciałby wesprzeć projekt, może wpłacać pieniądze na konto akcji: 61168010460000300005275089. Możliwe są trzy opcje: wpłata dwudziestu złotych – na jedną kurę, stu złotych – na cały kurnik lub tysiąca złotych na „cały samolot”.

- Akcja zyskała bardzo duży rozgłos – mówi nam ksiądz Rakowski – Ogromny odzew ludzi z różnych grup społecznych bardzo nas zdziwił, ale oczywiście pozytywnie! Nie tylko polskie media zainteresowały się projektem, ale również te z USA, Kanady, Niemiec, a nawet Anglii! A wszystko dzięki Facebookowi.  - Nie spotkałem się jeszcze z krytyką, co ogromnie cieszy. Oznacza to, że ludzie dobrze rozumieją problem, który poruszamy i są skorzy do pomocy. Wszyscy chwalą pomysł i pomoc ludziom tam mieszkającym  – wyznaje kapłan.

Ksiądz Radosław promując akcję   chciał pokazać  również swoim wiernym i innym księżom, że w Internecie też jest świat.  - W wirtualnym świecie też są ludzie wierzący, do których trzeba dotrzeć. Musimy wyjść do ludzi iść z duchem czasów, a my  tylko poruszamy się w sferze naszego kościoła, nie wychodząc poza mury. Chciałbym żeby inni zrozumieli, że ludzie tam są, a skoro oni tam są to Ewangelia też powinna tam docierać – zaznacza. - Oczywiście, że to genialny pomysł! Przede wszystkim jest bardzo oryginalny, nigdy o podobnej akcji nie słyszałam. Sposób pomocy potrzebującym jest również nietypowy, co pokazuje, że kościół też może być nowoczesny i świetnie mu to wychodzi! Ja już wpłaciłam pieniądze i mam nadzieje, że moja kura będzie czuła się szczęśliwa wśród potrzebujących ludzi na Madagaskarze – mówi Jowita Nowak, także mieszkanka Jeżyc .

 Także uczniowie Gimnazjum nr 1 w Poznaniu im. Karola Marcinkowskiego  żywo popierają działania ks. Rakowskiego.

- Usłyszałam o tym od mojej przyjaciółki z klasy i od razu się zachwyciłam pomysłem . Wpłaciłam 20 złotych. To nie jest dużo, ale zawsze może pomóc  – opowiada Agnieszka Ciesielska, uczennica trzeciej klasy gimnazjum.

Aleksandra Filipowska

null