Morderstwo w „Czarnym Kocie”

Na rogu ulic Wolsztyńskiej i Marcelińskiej, a więc z dala od tętniącego życiem centrum Poznania, znajduje się cicha i spokojna winiarnia „Pod Czarnym Kotem”. Jak się jednak okazuje, ten spokój jest pozorny, bo to właśnie tutaj w pierwszych dniach lipca, w niewielkim ogrodzie na tyłach lokalu, znaleziono ciało mężczyzny. Był to sam właściciel winiarni, który z daleka wyglądał tak, jakby ucinał sobie poobiednią drzemkę. Ale on nie spał, tylko był martwy. Ktoś z impetem wbił mu w plecy kuchenny nóż.

Trzeba przyznać, że ta historia mrozi krew w żyłach, zakrawając na klasyczną opowieść kryminalną, w której wszystko kręci się wokół pytania „kto zabił?”. I tak faktycznie jest, bo w winiarni „Pod Czarnym Kotem” od blisko 2 miesięcy powstaje najprawdziwszy kryminał - na szczęście w ogóle nieoparty na faktach, bo sam główny bohater cały i zdrowy siedzi sobie przy dobrym winie i wraz z licznie przybyłymi gośćmi knuje na swój własny temat. Trzeba mieć do siebie duży dystans, a także nieco czarne poczucie humoru, by z uśmiechem na ustach brać czynny udział w pisaniu historii, której jest się głównym i w dodatku tragicznym bohaterem. Z drugiej strony, to musi być frajda, móc tworzyć to intrygujące przedsięwzięcie wspólnie ze znanymi polskimi twórcami opowieści kryminalnych, takimi jak Katarzyna Bonda, Marek Krajewski, Mariusz Czubaj, czy Ryszard Ćwirlej.

Kto jest sprawcą tego zamieszania?

Inicjatorką tego oryginalnego projektu, który niewątpliwie ubarwia poznaniakom wakacyjne, środowe wieczory jest poznańska autorka kryminałów, Joanna Jodełka.

- Marcin Kubiak, właściciel winiarni, to mój dobry kolega ze studiów. Wszystko zaczęło się od chęci, by odejść na chwilę od pisarskiego biurka, wyjść do ludzi, posłuchać żywego języka. Pomyślałam, że stanięcie za barem to dobry przerywnik od monotonnej codzienności, a tym samym źródło pisarskiej inspiracji. I faktycznie tak było. Wspólnie z Marcinem wpadliśmy na pomysł, by stworzyć w winiarni spotkania literackie połączone z warsztatami pisania kryminału. – opowiada Joanna Jodełka i dodaje, że kulminacyjnym punktem każdego spotkania jest burza mózgów wśród widowni, a następnie wspólne pisanie dalszego ciągu historii. Dzięki temu każdy poznaniak, który zawita w środowy wieczór do winiarni „Pod Czarnym Kotem”, ma szansę stać się współautorem kryminalnej opowieści.

Oswoić literaturę

Co istotne i wielokrotnie podkreślanie przez Jodełkę, przedsięwzięcie ma na celu pokazanie tego, że książka może być zarówno rozrywką, jak i okazją do inspirującej rozmowy. Pisarka chce udowodnić poznaniakom, że nie istnieje już coś takiego jak podział literatury na „wysoką” i „niską”. A warto zauważyć, że przeważnie właśnie z tym drugim typem kojarzone są książki kryminalne, tak zwane historie „z trupem w tle”.

Puenta? Książka jest tym, po co może i powinien sięgać – i to z prawdziwą przyjemnością - każdy z nas. Wszystko wskazuje na to, że ludzie wzięli sobie to do serca i pragną nie tylko czytać, czy rozmawiać o literaturze, ale także wspólnie ją tworzyć! Świadczy o tym imponująca frekwencja na każdym ze spotkań, podczas których lokal staje się za mały, by móc pomieścić wszystkich spragnionych wzięcia udziału w tworzeniu opowieści z dreszczykiem. Ludzi zapewne przyciąga też specyficzny klimat spotkań, który choć jest jak najbardziej kulturalny, to jednak da się w nim wyczuć wyraźną nutę zwariowania, będącego przecież nieodłączonym elementem dobrej zabawy. Poza tym, znaczącym „wabikiem” są też zapraszani goście, prawdziwe ikony kryminału.

- W środowe wieczory ludzie walą drzwiami i oknami. Szpilki nie ma gdzie wetknąć. – mówi jeden ze stałych bywalców lokalu, będący jednocześnie jednym z kluczowych bohaterów tworzonej opowieści. W tym miejscu warto dodać, że choć fabuła jest fikcyjna, to jednak bohaterowie są postaciami rzeczywistymi. To ludzie, którzy regularnie wpadają do winiarni na lampkę wybornego wina, czy też kufel orzeźwiającego piwa. Redaktor, detektyw, doktor, Ukrainka o imieniu Nadia, czy może sama żona – kto zabił właściciela winiarni? Wszyscy, którzy chcieliby poznać odpowiedź na to pytanie, a może nawet przyczynić się do rozwikłania frapującej zagadki, powinni koniecznie przyjść do winiarni „Pod Czarnym Kotem”. Najbliższe i jednocześnie ostatnie spotkania (można się więc spodziewać, że tego dnia wszystko się wyjaśni…) odbędzie się już w środę, 26.08.2015 o godzinie 20:00. Warto!

Joanna Oprawa-Karwat