Na początku jest Paryż

Gimnazjum i Liceum nr 1 w Poznaniu, potocznie nazywane „Marcinkiem”, to jedna z bardziej prestiżowych szkół w mieście. Czym może się pochwalić? Jak zasłużyło sobie na taki tytuł? Dlaczego warto je wybrać? Wielu rodziców zmaga się z tym problemem.

Grunwaldzki zespół szkół „Marcinek” od zawsze miał renomę prestiżowej szkoły, do której uczęszczają młodzi ludzie z ambicjami, chcący osiągnąć coś w życiu. Jest w tym sporo racji. Szkoła może pochwalić się wysokim poziomem nauczania, dobrą zdawalnością egzaminów oraz wykwalifikowaną kadrą.

Historia „Marcinka”

Na plac budowy robotnicy wkroczyli tutaj w sierpniu 1901 r. Ponad dwa lata trwało stawianie gmachu szkoły. W latach 1903-1919 mieściło się tam niemieckie gimnazjum pod nazwą "Konigliches Auguste – Victoria – Gymnasium". Polacy jednak upomnieli się o nie w 1919 r. Komisariat Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu 1 kwietnia 1919 r. mianował dyrektorem prof. Antoniego Borzuckiego, a szkoła otrzymała nazwę: "Państwowe Gimnazjum im. Karola Marcinkowskiego". Inauguracja pierwszego roku szkolnego odbyła się miesiąc później. Szkoła otrzymała numer 780, w latach 1919 - 1939 uczęszczali do niej tylko chłopcy. Już wtedy mogła pochwalić się wysokim poziomem nauczania.

1 września 1939 roku szkoła przestała działać ze względu na wybuch wojny. Wielu jej profesorów oraz uczniów brało udział w działaniach wojennych i walkach na frontach. W czasie wojny budynek został przekształcony na szpital wojskowy Armii Czerwonej. W własne mury szkoła wróciła w grudniu 1945r. We wrześniu 1967 roku szkoła, dotąd męska, zostało przekształcone w placówkę, do której zaczęły uczęszczać również dziewczyny.

Szkoła dzisiaj

- Myślę, że naszą ogromną siłą są przede wszystkim uczniowie, którzy do nas przychodzą, którzy mają swoje marzenia i plany, chcą się tutaj realizować, rozwijać swoje pasje. My, jako szkoła, robimy wszystko, aby im w tym pomóc. Siłą „Marcinka” jest na pewno język francuski, którym zainteresowanie jest naprawdę duże. Uczniowie wychodząc ze szkoły mają go opanowanego na tyle, że myślę, że żaden inny kurs, ani na pewno, żadna inna szkoła w Poznaniu by im tego nie dała. O uczniach Marcinka mówi się że są snobami. Powiem szczerze, że nie wiem z czego to wynika. Będąc tutaj, 14 lat dyrektorem, myślałam, że uda mi się z tym zawalczyć. My, nauczyciele jesteśmy przecież normalnymi ludźmi, tak jak i uczniowie. Nie wiem skąd bierze się ten rodzaj snobizmu, o który się nas posądza. – opowiada dyrektor szkoły, Alina Chojnacka - Chociaż na pierwszy rzut oka panuje tu chaos, to każdy ma swoje miejsce i grupę, w której może poczuć się dowartościowany i doceniony. Na lekcjach każdy z nas może zostać wysłuchany przez nauczyciela. Mamy prawo do własnych opinii. Możemy się swobodnie nimi podzielić z kolegami i koleżankami. Poza tym większość nauczycieli jest mega wyrozumiała i daje wszystkim równe szanse na rozwój – opowiada Bogna, uczennica drugiej klasy gimnazjum. Wielu uczniów „Marcinka” ma podobne zdanie do niej. - Czujemy się tu bardzo dobrze. Atmosfera, która tu panuje sprzyja nauce – podkreśla jedna z gimnazjalistek.

Podczas „Dni Otwartych” szkołę tłumnie odwiedzili rodzice z dziećmi - przyszłymi kandydatami, którzy swoją przyszłość wiążą właśnie z „Marcinkiem”. Zwiedzali wtedy historyczny budynek z podekscytowaniem wypisanym na twarzy. Zadawali pytania uczniom odpowiedzialnym za organizacje całego przedsięwzięcia. Najbardziej interesował ich test predyspozycji językowych, który jest wymogiem gimnazjum dwujęzycznego. Ten egzamin budzi najwięcej strachu. Tymczasem nie taki „diabeł straszny jak go malują”. -Był dla mnie łatwy, ponieważ lubię uczyć się języków. Sprawia mi to przyjemność. Rozwiązywałam w domu kilka przykładowych testów, ale nie były to długie przygotowania – padały najczęstsze odpowiedzi.

Prawdą jest jednak, że do testu warto przygotować się wcześniej. Szkoła oferuje zajęcia przygotowujące do tego egzaminu. Prowadzący udziela cennych wskazówek, w jaki sposób rozwiązywać zadania. Zajęcia są bardzo praktyczne i pomogły wielu osobom w uzyskaniu pozytywnego wyniku.

Nie tylko nauka

W Marcinku organizowanych jest wiele wycieczek szkolnych mających na celu m.in. szeroko pojętą integrację uczniów oraz zwiedzenie polskich miast. Tradycją szkoły jest to, że już w pierwszej klasie uczniowie wyruszają do stolicy Francji. Wracają oczarowani: - Nasza szkoła organizuje wycieczki dla klas pierwszych do Paryża. Jest to wyjazd edukacyjny, podczas którego mamy możliwość sprawdzenia swojej znajomości tego pięknego języka. Mnie osobiście bardzo sie podobało. Mogłam zacieśnić więzy z kolegami z klasy – mówi uczennica drugiej klasy, Basia.

Prężnie działa też wolontariat Marcinka. Stanowi go liczna grupa młodych ludzi pragnących pomóc, tak po prostu - dać coś od siebie. Organizuje liczne zbiórki pieniężne m.in. dla schronisk dla zwierząt, domów opieki nad starszymi ludźmi, udziela korepetycji młodszym uczniom. Co roku organizuje baliki dla osób niepełnosprawnych.

„Marcinek” może się pochwalić równie wieloma sławnymi absolwentami takimi jak: Stefan Stuligrosz (dyrygent i chórmistrz), Stanisław Barańczak (poeta, tłumacz, profesor Harwardu, krytyk literacki), Marek Król (wydawca i redaktor naczelny tygodnika „Wprost”), Wojciech Kruk (biznesmen), Marek Jędraszewski (polski biskup rzymsko-katolicki) i wielu, wielu innych.

Aleksandra Filipowska