Psychodietetyka, czyli co psychika ma do diety?

W dobie kultu ciała, szczupła i atrakcyjna sylwetka to dla wielu z nas jeden z ważniejszych wyznaczników sukcesu i zadowolenia. To by zresztą tłumaczyło rosnącą popularność cudownych diet i ciągłe pojawianie się nowych. Tyle, że na dłuższą metę mało komu udaje się utrzymać taką dietę, która sprzyja zarówno figurze, jak i zdrowiu. Zamiast tego, wciąż borykamy się z efektem jo-jo i nie jesteśmy z siebie zadowoleni. Zamknięte koło. Przyczyny i rozwiązanie tego problemu nie leżą jednak jedynie na talerzu, ale znacznie głębiej.

Walka mózgu z żołądkiem

A co jeśli dieta to nie tyle sposób jedzenia, co raczej stan umysłu? Ktoś mądry powiedział, że wszystkie diety to nieskuteczne metody walki mózgu z żołądkiem – mózg zawsze wie lepiej i każda dieta przegra, jeśli nie będzie z nim spójna. Tak naprawdę, na swoje nawyki żywieniowe powinniśmy spojrzeć z perspektywy własnych emocji, gdyż nadwaga, otyłość, zaburzenia odżywiania – wszystko to jest głęboko ukryte w psychice. Ten i wiele pokrewnych problemów poruszono podczas bezpłatnego cyklu spotkań pod hasłem „O psychodietetyce bez cenzury”, które odbyły się w poznańskiej Wyższej Szkole Psychologii Społecznej, w ramach projektu „Strefa Psyche”.

Zdradziecki rozmiar XS

- Media bardziej kreują chudość niż normalność. W efekcie kobiety, a szczególnie Polki, postrzegają siebie przez pryzmat modelek w rozmiarze XS. Przeprowadzono eksperyment, w którym uczestniczkom pokazano różne figury, od bardzo szczupłej do otyłej, i polecono wskazać ten typ figury, który ich zdaniem same prezentują. Jak się okazało, większość pań umieściła się na poziomie rozmiarów dwukrotnie wyższych niż pokazywała rzeczywistość – mówi psychodietetyczka, dr Jolanta Nalewaj – Nowak i dodaje, że dobra dieta nie ma nic wspólnego z głodowaniem. - Z jedzeniem jest jak z tankowaniem samochodu. Jeżeli chcemy pojechać, musimy nalać paliwa. Tyle, że nie może to być byle jaki napęd, ale taki, który sprawdzi się na dłuższych trasach. I tak jak w aucie przy niedoborze miga kontrolka, tak nasz organizm, również daje nam jasne sygnały czego potrzebuje i jakie paliwo jest dla niego najlepsze. Przykładowo, gdy męczą nas bóle głowy i czujemy się ociężali, jest to wyraźna oznaka, że jesteśmy odwodnieni. Tymczasem my wolimy sięgnąć po tabletkę zamiast po zwykłą wodę.

null

Przyjrzeć się sobie

Dlaczego siebie nie słyszymy? Dlaczego wciąż powracamy do niezdrowych nawyków, licząc, że uratuje nas kolejna, chwilowa, dieta cud? Czyżby winny był stres i pośpiech? A może za ciągłymi wahaniami wagi kryje się brak pewności siebie lub ślepe dążenie do nieistniejącego ideału? Układanie diety należałoby więc rozpocząć od dokładnego przyjrzenia się samemu sobie – własnym problemom, blokadom i schematom postępowania. Dopiero potem możliwe staje się ustalenie jadłospisu dopasowanego do naszych indywidualnych potrzeb. Jest to więc ostatni etap, będący konsekwencją wcześniejszych obserwacji i wyciągniętych wniosków.

Dobra, harmonijna dieta to sposób myślenia i świadomość zjawisk, których zrozumienie pozwala na wypracowanie własnego, żywieniowego stylu życia. Nie ma to nic wspólnego z akcjami pt. „Piękna, szczupła i zdrowa w dwa tygodnie”. To coś na lata. Brzmi strasznie? Nie, jeśli wiemy, że dobra dieta jest daleka od ciągłego zmagania się i licytowania z własnym organizmem.

Joanna Oprawa - Karwat