Toczek to elegancja w najlepszym wydaniu

W świecie mody możemy obserwować właśnie powrót popularnych w I połowie XX wieku toczków i fascynatorów.

Zdaniem Ewy Okularczyk, projektantki tych ozdób oraz właścicielki marki YokoDesign, jest kilka powodów pojawienia się tego trendu.

Eksperymenty z modą

Dzisiaj kobiety stawiają na indywidualizm i własny styl, dlatego też niszowi projektanci cieszą się coraz większym uznaniem. Nie wrócą już czasy barokowych sukni i wielkich kapeluszy, jednak chcemy być oryginalne, eksperymentujemy z modą, więc naszą uwagę przykuwają fantazyjne ozdoby i nakrycia głowy.

- Bardzo cieszy mnie fakt, że kobiety nie traktują już fascynatorów w kategoriach fanaberyjnego dodatku, ale zdają sobie sprawę z tego, że jest to oznaka elegancji – mówi Ewa Okularczyk. - Poza tym, żadna z pań nie przejdzie niezauważona w takim nakryciu głowy. Nic bardziej nie zwróci na nią uwagi, jak właśnie taki dodatek. Można założyć prostą sukienkę, do tego niebanalny fascynator i wygląda się szałowo.

Fascynatory sprzedają się na różne okazje. Bardzo często są to wesela, komunie i chrzciny, czyli wszystkie ważniejsze momenty w naszym życiu. Do Ewy Okularczyk regularnie zgłaszają się mamy Państwa Młodych prosząc o wytworne nakrycie głowy. W końcu ich dzieci biorą ślub, a one muszą wyglądać wyjątkowo.

- Nakrycie głowy to wyraz szacunku dla młodej pary. Być może nie wszyscy o tym wiedzą, ale właśnie tak były postrzegane nakrycia głowy w dawnych czasach. Moda na fascynatory przyszła z Wielkiej Brytanii. Ze względu na to, że jest to księstwo, nakrycie głowy przy ważniejszych okolicznościach jest tam obowiązkiem – mówi projektantka fascynatorów.

Na każdą okazję

Jak dodaje projektantka, okazji do założenia tych ozdób jest o wiele więcej, a w dodatku mogą je nosić kobiety w każdym wieku. Młode dziewczyny wybierają także fascynatory na imprezy do klubu, czy bankiety w pracy.

- Jednak ku mojej ogromnej radości, mam też klientki w wieku powyżej 70. lat. Nie zapomnę zachwytu starszej pani, która odwiedziła moje stoisko podczas Wolnego Targu w Poznaniu – wspomina Okularczyk. - Przymierzała te najbardziej dystyngowane toczki i opowiadała o czasach, kiedy takie nakrycie było nieodłączną częścią garderoby kobiecej. Moja babcia, która ma dziś 92 lata dostała z kolei od swojej mamy w prezencie wyjątkowy kapelusz, który jest pamiątką wspominaną do dzisiaj.

Co na wiosnę

Przygoda pani Ewy zaczęła się od warsztatów tworzenia fascynatora z sinamay (red. produkowany z włókien bananowca, delikatny materiał na kapelusze), które to sprawiła sobie na własne urodziny.

- Wiedziałam, ze nie mogę kupić nigdzie takiego dodatku, więc postanowiłam sama go uszyć. Na warsztatach zakochałam się w tych nakryciach. Uszyłam wtedy swoją pierwszą lilię i po raz pierwszy trzymałam w ręku sinamay. To było magiczne – opowiada projektantka. - Po kilku miesiącach moja koleżanka brała ślub. Miała skromną sukienkę i postanowiłam, że uszyję jej fascynator. Wyglądała zjawiskowo. Woalkę do jej toczka sprowadzałam z Mediolanu, czekając na nią dwa miesiące. Po jakimś czasie zaczęły się zgłaszać do mnie panie z różnych krańców Polski, pytając, czy nie uszyję im fascynatora. Tak się zaczęło.

Wiosna coraz bardziej rozgaszcza się w Poznaniu. Czas więc przewietrzyć już szafę i sprawić sobie jakiś ładny dodatek. Może właśnie fascynator? W tym sezonie królują soczyste kolory fuksji, chabru, pomarańczy, a także żółcie i zielenie. Oczywiście kolorystyka musi być dopasowana zarówno do karnacji, jak i do kreacji.

W toczkach dominują jak zwykle pióra i woalki, które dodadzą każdej kobiecie uroku i odrobiny tajemniczości. Bardzo modne są też opaski w stylu boho. Jest to lekki i niebanalny dodatek do codziennego stroju.

Joanna Oprawa-Karwat

Fot. Archiwum firmy