Wygoda kierującego ważniejsza od bezpieczeństwa dziecka!

Za głupotę dorosłych życiem zapłacą dzieci?

Dojście do szkoły na Osiedlu Wichrowe Wzgórze – jeżeli nie doczeka się zmian, to może doczekać się śmiertelnych żniw. Ciekawe kto wtedy weźmie za to odpowiedzialność: rodzic źle parkujący samochód przy szkole? Dyrekcja szkoły? Straż Miejska?

W przypadku nieszczęścia przez brak wyobraźni ucierpi dziecko, i nie ważne, kto będzie wówczas winny, bo czasu cofnąć się nie da. Na poważnie zainteresowano się tematem po interwencji naszej redakcji.

Rosyjska ruletka

Miejsce samo w sobie jest niebezpieczne. To potencjalny czarny punkt na mapie Poznania. Ulica Estońska na Osiedlu Wichrowe Wzgórza jest dwukierunkowa i bardzo ciasna. Każdego ranka ciągnie nią jednak sznur samochodów. Kierowcy się śpieszą, kierowcy klną, kierowcy naciskają klaksony.

Sytuację pogarsza fakt, że muszą przez nią przechodzić dzieci. Dokładnie kilkuset uczniów Szkoły Podstawowej nr 11 imienia gen. Dezyderego Chłapowskiego. Po drodze skazani są na pokonanie pasów, potem jest (od niedawna pomalowany) wielki poziomy znak - koperta z wyraźnie namalowanymi literami „P-POŻ” (droga przeciwpożarowa), co akurat w tym przypadku oznacza bezwzględny zakaz parkowania – nota bene – nie respektowany przez kierowców. Wreszcie jest furtka, a za nią bezpieczny już dziedziniec .

Minuty przed godziną ósmą to czysta rosyjska ruletka. Przed tym czasem, przed pierwszym dzwonkiem, pokonanie tych kilku metrów wymaga absolutnego skupienia. Czujności. A takiej trudno wymagać od małego dziecka. Co gorsza, dzieci - uczniowie podstawówki, przedostając się przez ulicę nie zdają sobie sprawy z zagrożenia wynikającego z nagminnie i z premedytacją nieprawidłowo parkujących pojazdów kierowców dowożących dzieci.

Sprawę komplikują zmotoryzowani rodzice, którzy przywożą na lekcje swoje pociechy, kierując się własną wygodą, a nie przestrzeganiem przepisów o ruchu drogowym – a inny użytkownik tej drogi - dziecko kolegi , koleżanki podążającej do tej samej szkoły jest dla nich „niewidoczne”.

Rodzice i opiekunowie, pseudo kierowcy, dbający o własną wygodę, nagminnie podjeżdżają jak najbliżej wejścia do szkoły nie zważając, że łamią przepisy o ruchu drogowym, a przede wszystkim stwarzają śmiertelne zagrożenie.

- To, że jak dotąd nie było żadnej śmiertelnej ofiary można rozpatrywać chyba tylko w kategorii cudu – mówi Marek Kmieciak, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 11.

Bezradni, niezaradni, ale radni…

Sygnały, że w tym miejscu jest niebezpiecznie, płynęły od dawna. Bezradni jednak zdawali się być: Rada Osiedla Wichrowe Wzgórze, dyrekcja placówki, policja, a także Straż Miejska. Każdy znał problem, a jednocześnie jego rozwiązanie pozostawiał komuś innemu. Typowy polski ping - pong. Rozmyta odpowiedzialność, rozmyte kompetencje.

Redakcja gazety „Warta Poznania” jest w posiadaniu korespondencji m.in. z ówczesnym kierownikiem odpowiedzialnego za ten rejon miasta referatu Straży Miejskiej, Wiesławem Paluszkiewiczem. Poza przytoczeniem definicji drogi wewnątrzosiedlowej, a taki status ma ul. Estońskiego, gdzie teoretycznie piesi, powinni być w absolutnie uprzywilejowanej sytuacji, nie zrobił on absolutnie nic! Sugestię, aby znak poziomy - kopertę dodatkowo oznaczyć przynajmniej znakiem „P-POŻ”, co dałoby argument karania Straży Miejskiej parkujących tam rodziców mandatami zbył twierdzeniem, że takowy powinien umieścić właściciel terenu, czyli szkoła. O wysłaniu jakichkolwiek funkcjonariuszy na Wichrowe Wzgórze nie było nawet mowy… Zbył także sugestię, że w kosztach urządzenia bezpiecznego przejścia chcą partycypować sami rodzice, a także znająca ich problem fundacja „Pomost”. Te pisma pochodzą sprzed niemal dwóch lat. I właściwie odpowiedzi kierownika Paluszkiewicza nie zasługują na żaden komentarz.

Trupów nam tutaj nie trzeba

Poziomy znak koperty generalnie oznacza zakaz parkowania. Okazuje się jednak, że aby był on skuteczny wymaga tzw. załącznika, czyli określenia dla kogo w tym miejscu postój jest dopuszczalny. Bo jeżeli dla nikogo to … dla wszystkich. Taki „myk” jest pożywką dla prawników, przejawem „falandyzacji” prawa.

I tak przez wiele lat było właśnie przed kopertą, przed szkołą im. generała Dezyderego Chłapowskiego na Os. Wichrowe Wzgórze. Zabrakło wyobraźni czy paru kropel farby i umieszczenia słownie czterech liter: „P-POŻ”, a może jednak zwykłej dobrej woli ?

Sytuacja uległa zmianie jesienią ubiegłego roku.

– Stało się to na skutek wywołania tematu – przekonuje Paweł Błażejewski, obecny kierownik Referatu Winogrady Straży Miejskiej Miasta Poznania. – Z taką inicjatywą wystąpiliśmy do dyrekcji szkoły.

Milczeniem pomija wcześniejsze, podobne podpowiedzi. Marek Kmieciak ocenia: - To nie był żaden problem, tyle tylko, że zakaz – mam tego świadomość - do teraz permanentnie lekceważony jest przez rodziców, którzy odwożą swoje dzieci do szkoły. Nieraz ich zresztą widzę. Brakuje jakiejkolwiek sankcji. Policji lub Straży Miejskiej.

Gabinet Pawła Błażejewskiego, kierownika Referatu Straży Miejskiej odpowiedzialnego za Winogrady. Ciasny, pełen prowadzonych przez Straż Miejską, codziennych spraw. A to wraki, a to nielegalne wysypisko śmieci. Nie ma jednak oddzielnej teczki z nazwą „Dojście do Szkoły Podstawowej nr 11 na Os. Wichrowe Wzgórze”. Aż do teraz.

– Sprawa jest poważna. Od jutra w tym miejscu codziennie będą patrole Straży Miejskiej. Obiecuję. Jednocześnie dziękuję „Warcie Poznania” za sygnał – tym słowom towarzyszą dyspozycje, aby tak właśnie dyslokować strażników. I to właśnie w tych kluczowych momentach, czyli przed pierwszym dzwonkiem. – Trupów nam tutaj nie trzeba – dopowiada Błażejewski i … po prostu widać, że sam jest zmartwiony sytuacją.

Gazeta Watra Poznania, razem ze służbami prewencji, będzie na bieżąco monitorować sytuację bezpiecznego dojścia uczniów do szkoły oraz nie parkowania pojazdów przed wejściem do szkoły. Zależy nam , by kierowca - rodzic sam zmienił swoje niewłaściwe zachowanie . Patologię będziemy piętnować.

Tyle tylko, że maksymalny mandat, który Strażnicy Miejscy mogą nałożyć na nieprawidłowo parkującego rodzica to 100 złotych. Tak stanowi polskie prawo. Sądząc po marce obecnych na tej kopercie aut to niewiele. Sto złotych kary za zdrowie lub życia dziecka?

Jacek Szczepaniak